Mateusz spędzał wakacje u dziadka i babci w malutkiej wsi niedaleko Rzeszowa. Miał już trzynaście lat, więc sam siebie traktował jak dorosłego. Dziadkowie jednak chyba tak nie uważali, w ich oczach nadal był małym chłopcem. Mateusza nie raz irytowały nakazy i zakazy dziadków. Nie chodzić samemu nad rzekę, nie chodzić na strych, nie wchodzić do stodoły gdzie stał traktor. Cóż złego mogło mu się stać? W jego mniemaniu nic.
Obawy dziadków są mocno przesadzone, ot co. Nie jest już kilkuletnim chłopcem, żeby mu wszystkiego zabraniać. Dzisiaj na przykład, gdy dziadkowie zajęci byli odwiedzinami kościelnego zakradł się na strych. Nie było to łatwe bo musiał przytaszczyć drabinę, wspiął się dzielnie po jej szczeblach i otworzył właz w suficie. Na strychu było mroczno, światło dawały jedynie świetliki zamontowane w dachówkach dachu. Cała powierzchnia strychu pokryta była przeróżnej maści gratami. Gdzieniegdzie widać było odchody myszy i uciekające pająki. Nic nadzwyczajnego. Czego tu się niby bać?
Copyright @ 2010 Pająki