Jak każdej jesieni rodzina Mellerów miała w planach grzybobranie. Gdy tylko w mediach pojawiają się informacje, że w lasach pojawiły się grzyby, wyruszali na wyprawę do lasu całą rodziną. Dzwonili po dziadka Eustachego, który był wytrawnym grzybiarzem i który rozwiewał wszystkie wątpliwości co do tego, czy dany grzyb jest jadalny czy trujący.
Dla dziadka, który całe dnie ślęczał w domu, grzybobranie było prawdziwą rozrywką. Zazwyczaj wyruszali tuż po świcie, żeby jak najmniej osób spotkać w lesie. Lubili bowiem ciszę i spokój a nie tabuny ludzi, którzy w hałasie biegali po lesie. Zakładali przezornie kalosze, rano na trawie była jeszcze rosa. Anna brała ze sobą termos z kawą i kanapki. Po kilku godzinach marszu po lesie wszystkim apetyt dopisywał. Pamiętali by założyć długie spodnie i bluzy z długim rękawem. Chcieli uniknąć kleszczy i ukąszeń innych owadów. Słyszeli, że te małe pająki potrafią przenosić różne choroby, na przykład kleszczowe zapalenie mózgu i boleriozę, dlatego dbali by tego uniknąć.
Copyright @ 2010 Pająki